Pomniki Poznania

Pomnik Golema

Poznański golem nie został schowany gdzieś, w wąskich zaułkach dawnej dzielnicy żydowskiej, ale dumnie stoi na Al. Marcinkowskiego – najbardziej reprezentacyjnym trakcie Poznania. Pomnik ten to bowiem nie tylko dzieło sztuki ale także próba przywrócenia pamięci o żydowskich tradycjach naszego miasta i to nie poprzez izbę pamięci ukrytą w zapomnianym budynku, kilka macew odtworzonych na niedostępnym podwórku czy teksty wydawane w niskonakładowych wydawnictwach, ale poprzez umieszczenie bohatera najbardziej znanej żydowskiej legendy na centralnej, miejskiej promenadzie. 

Legendy o Golemie

Wśród licznych postaci pojawiających się w Biblii nie ma żadnych golemów. Pierwsze ich opisy pojawiają się w Talmudzie, a potem przez dwa tysiące lat opowieści o nich regularnie znaleźć można w żydowskiej literaturze ludowej oraz religijnej. Żaden z tych stworów nie dorósł sławą praskiemu Golemowi, który stał się jedną z najbardziej znanych legend Europy Wschodniej.

Akcja opowieści rozgrywa się w XVI-wiecznej Pradze, za panowania cesarza Rudolfa II, a jej głównym bohaterem jest rabin Jehuda Löw ben Becalel zwany Maharalem, który postanowił tchnąć życie w istotę ulepioną z gliny. W swoim niezwykłym projekcie wzorował się na opisie stworzenia Adama zawartym w Księdze Rodzaju, wykorzystał do tego także swoją wiedzę mistyczną, magiczną i ezoteryczną oraz zdolności plastyczne lepiąc z gliny ludzką postać. Olbrzym ożywiony został poprzez magiczne rytuały, obudził się zaś gdy w jego usta włożona została karteczka z napisem „emet” (prawda).

Golem pomagał praskim Żydom w codziennych czynnościach, ale przede wszystkim bronił ich przed atakami ze strony chrześcijańskich mieszkańców miasta. Pewnego dnia twórca stracił jednak kontrolę nad swoim dziełem – golem wpadł w szał, zaczął niszczyć wszystko, co napotkał na swej drodze oraz napadać na ludzi. Rabin zmuszony był go uśmiercić. Z karteczki z magicznym zaklęciem, które niegdyś ożywiło golema, usunął pierwszą literę, a powstałe słowo „met” (śmierć) unieruchomiło kolosa.

Szczątki golema złożone zostały na strychu praskiej synagogi Staronowej i z pewnością na zawsze by o nich zapomniano gdyby… golem nagle nie ożył. Zdarzyć się to miało podczas II wojny światowej – przebudzony potwór tak bardzo przeraził plądrujących bóżnicę hitlerowców, że uciekli, pozostawiając ją nietkniętą. Odtąd nikt nie zakłócał już jego spokoju, a świątynia szczęśliwie przetrwała zarówno okupację niemiecką, jak i czasy komunizmu.   

Rabin Maharal

Postać Golema związana jest nierozerwalnie z czeską Pragą, niemniej jego twórca – rabin Jehuda Löw ben Becalel (Maharal) – był poznaniakiem. W Poznaniu urodził się w 1525 roku, potem przebywał w Niemczech, był naczelnym rabinem Moraw, a także głównym rabinem Pragi gdzie założył swoją jesziwę. W 1592 roku powrócił jednak do Poznania gdzie objął urząd poznańskiego rabina. Mieszkał gdzieś pomiędzy Stawną, Mokrą, Wroniecką a Żydowską, gdzie stworzył swoje największe dzieła, które przez dziesięciolecia studiowane były w szkołach talmudycznych całej Europy.  

Ten żydowski intelektualista, filozof, mistyk, alchemik, astrolog i matematyk należał do grona przyjaciół cesarza Rudolfa II, korespondował z Tycho Brachem i Janem Keplerem, był naczelnym rabinem Moraw, Czech oraz Wielkopolski, zainicjował działalność wielu stowarzyszeń żydowskich, przeprowadził istotne reformy edukacyjne, wydał wiele dzieł talmudycznych. Historia, literatura i legenda zapamiętała go jednak przede wszystkim jako twórcę golema, który we współczesnych czasach postrzegany jest jako symbol zagrożenia ze strony rozwijającej się w sposób niekontrolowany technologii.

Znamienne jest, że przez ponad 200 lat nikt nie uważał rabina Maharala za twórcę Golema, nie zajmował się tym w swoich traktatach, nie pisali też o nim jego biografowie. Pierwsze artykuły wspominające o nim pojawiły się w praskiej gazecie codziennej jeszcze u schyłku romantyzmu (1838). Przełomowa stał się – opublikowany w 1909 roku przez Judę Judela Rosenberga, polskiego rabina, który wyemigrował do Kanady – mający rzekomo 300 lat manuskrypt, opowiadający o dawnym rabinie i jego niezwykłym dziele, co zainspirowało Gustawa Meyrinka do napisania powieści Der Golem, która ukazała się w 1915 roku, stając się kanoniczną wersją tej legendy. Prawdziwą popularność legenda zyskała zaś dzięki trzem filmom Paula Wegenera (1915, 1917 i 1920) z których zachował się tylko ostatni Der Golem.

Golem w Poznaniu

W Poznaniu na długie stulecia zapomniano o rabinie Maharalu i niezwykłym stworzeniu, którem dał, a potem odebrał życie. O poznańskim rabinie, który w Pradze miał odwagę wystąpić przeciwko cesarskiemu edyktowi nakazującemu wygnanie Żydów z Pragi, a potem został przyjacielem i doradcą cesarza Rudolfa II, przypomniał dopiero Rafał Witkowski w trzecim numerze Kroniki Miasta Poznania z 2006 roku.

Zrobiło się o nim głośno dopiero w 2008 roku za sprawą poznańskiej grupy artystycznej Asocjacja 2006, która na dziedzińcu Starej Rzeźni wystawiła sztukę Rabin Maharal i Golem. Projekt nawiązywał do działań charyzmatycznego pedagoga Jarosława Maszewskiego, który na początku lat 90. powołał na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym (wówczas Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych) „pospolite ruszenie artystów”, nieformalną asocjację studentów nazwaną Pracownią Kółka Graniastego. Chcąc „kreować sytuacje artystyczne, tworzyć święto dla miasta, wnosić miłość, młodość i Morze Śródziemne”, asocjacjoniści organizowali plastyczno-teatralne akcje w formie parad i przemarszów oraz widowisk plenerowych.

Trzy lata po śmierci prof. Maszewskiego, o jego ideach przypomniały ogromne machiny teatralne uruchomione przez Piotra Tetlaka, w których tryby Lech Raczak z Teatru Ósmego Dnia wpisał dzieje rabina i jego niezwykłego dzieła, teksty ksiąg biblijnych, dzieł kabalistycznych oraz kronik miejskich, a wszystko to opowiedziane zostało ze współczesnej perspektywy, która złączyła sacrum z profanum, a przeszłość z teraźniejszością. Twórca widowiska opowiadał

Przez wieki w Poznaniu chrześcijanie i Żydzi żyli obok siebie, utrzymywali kontakty ekonomiczne, podlegali tym samym prawom regulującym życie miasta i tym samym dekretom władz politycznych. Ale w minimalnym nawet stopniu nie interesowali się nawzajem wiarą, kulturą, odrębnością sąsiadów. Tymczasem teatr miewa zdolność przekraczania granic kulturowych i czasowych. Spektakl dzieje się tylko „tu i teraz”, ale może ożywiać fragmenty przeszłych zdarzeń, dawać fizyczność dawnym opowieściom i wywoływać duchy przeszłości. Może być jak Golem, który odradza się w kolejnych pokoleniach. Robiąc przedstawienie – niejako lepiąc na nowo Golema – chcieliśmy przypomnieć współczesnemu Poznaniowi, a dalej innym miastom, w których graliśmy lub zagramy to przedstawienie, o duchu małego miasteczka Pozna – ha kehillat szel Pozna – by sprowokować refleksję na temat fatalnego splotu słów „prawda” i „śmierć”.

Poznański poeta Maciej Rembarz, który przygotował teksty do tego widowiska, przypomniał opowieść o praskim Golemie stworzonym przez poznańskiego rabina, ale nie zakończył jej na złożeniu jego glinianych pozostałości w praskiej synagodze. W jego opowieści Maharal nie chce zabić swojego „dziecka”, czego żąda od niego cesarz, dlatego ucieka do odległego Poznania. Tu jednak odnajduje go Anioł Śmierci, który przedstawia mu listę tych, którzy zginą, jeśli rabin nie uśmierci Golema.

Pomnik Golema

Trudno dociec dlaczego w Poznaniu nie podjęto decyzji o godnym uhonorowaniu miejscowego rabina, twórcy najsłynniejszego Golema, ale postanowiono przypomnieć o jego dziele. Z inicjatywą postawienia pomnika jako pierwsze wystąpiło Towarzystwo Poznania Miejsc Fyrtel, które zaproponowało, by postawić golema u zbiegu ulic 23 Lutego i Nowowiejskiego. Przygotowano nawet wizualizację rzeźby, która miała zostać wykonana z imitującego glinę betonu, a potwór miał mieć świecące, czerwone oczy, zaś z jego ust buchać miała para…

Ostatecznie zrealizowano jednak inną – zresztą zdecydowanie lepszą – koncepcję, która nawiązywała do wspólnych żydowskich korzeni Poznania i Pragi. Skoro bowiem przed niemal 500 laty z Poznania do Pragi wyjechał mędrzec, który powołał do życia golema ku pomocy i obronie praskim Żydom, uznano, że po wiekach przyszedł czas na „wyrównanie rachunków”. Do stolicy Wielkopolski zaproszony został praski artysta, który stworzyć miał golema dla Poznania (w zamówieniu nie sprecyzowano jednak, kogo i przed kim miałby bronić).

Artystą tym był niezwykle barwny i kontrowersyjny rzeźbiarz David Černý, którego prace, z założenia umieszczane w miejscach publicznych, mają wzbudzać silne emocje. Jest autorem postaci dzieci wspinających się na Wieżę Telewizyjną na Żiżkowie, świętego Wacława (patrona Czech) siedzącego na martwym koniu w praskim hotelu Lucerna (co jest parodia najsłynniejszego praskiego pomnika na Placu Wacława), czy mężczyzn sikających do fontanny, której basen otoczony jest cembrowina w kształcie granic Czech. Mariusz Szczygieł w zbiorze reportaży o współczesnych Czechach (Zrób sobie raj) tak relacjonuje ostatnie chwile przed wyjazdem artysty do Poznania:

Upili się wszyscy.

Rano okazało się, że rzeźbiarz musi lecieć do Poznania, bo wymyśla na zamówienie miasta pomnik, który nie obrazi uczuć religijnych. 

Pomnik Golema w Poznaniu stanął na najbardziej reprezentacyjnej promenadzie miasta – Alejach Marcinkowskiego – pomiędzy budynkiem poczty a Uniwersytetem Artystycznym, tuż obok Muzeum Narodowego i Biblioteki Raczyńskich. David Černý stworzył ażurową postać, wykonaną z pasków blachy nierdzewnej, co daje wrażenie jakby była nieustannie w ruchu, jakby golem kroczył przez Poznań. Rzeźba wyraźnie nawiązuje do prac włoskich futurystów z początków XX wieku, ale doskonale wpisuje się też w poznańską przestrzeń miejską, paskami metalu korespondując z poziomymi podziałami elewacji nowej części budynku poczty.

Artefakt poznańskiego rabina Maharala, który wyszedł spod ręki Černego, stoi przy ufundowanej przez innego poznańskiego Żyda – Gustawa Kronthala, fontannie z delfinami. W osi promenady, za plecami golema, znajduje się wzniesiony przed kilkoma laty, „konserwatywny” pomnik Karola Marcinkowskiego, natomiast wzrok olbrzyma skierowany jest ku przeciwnemu skrajowi promenady, gdzie na wysokości Muzeum Narodowego zainstalowana została stela Heinza Macka. Pojawiały się różne interpretacje widzące w Golemie symbol tradycji polsko-żydowskich, a w rzeźbie czeskiego artysty ważne ogniwo swoistej alei sztuki. Poznański Golem nie poddaje się jednak jednoznacznemu odczytaniu, na zawsze pozostanie dziełem nie do końca odgadnionym, które nabierało będzie jeszcze różnych znaczeń, o czym pisał Marcin Czaja:

[…] pomnik Golema w Poznaniu nie powinien być odczytywany jako alegoria trwałego i intymnego związku autora z dziełem, lub miasta z jego żydowską tradycją. Przedstawia raczej mariaż dokonany zaocznie przez późniejszą tradycję, bez pytania o zgodę żadnej ze stron. Z pewnością Maharalowi nie przysługuje wyłączne prawo do Golema, tak jak żadnemu poszczególnemu miastu nie przysługuje wyłączne prawo do Maharala i golema. Takie odczytanie dzieła Ćernego zachowuje dystans wobec łatwych uproszczeń w jego interpretacji.

Odsłonięcie rzeźby, która kosztowała 300 tys. zł, było wspólnym przedsięwzięciem Wielkopolskiej Zachęty Sztuk Pięknych oraz Galerii Miejskiej Arsenał. Twórca pomnika chciał, by jego dzieło stało na środku alej i mogło być okresowo przenoszone w różne rejony miasta, ale propozycja ta nie uzyskała aprobaty władz miejskich. Golem czekał więc na decyzję urzędników ukryty wśród krzewów, na poboczu alej, aż w dniu 17 września 2010 roku przeniesiono go i ustawiono w obecnym miejscu.

Paweł Cieliczko

Bibliografia:

  • Marcin Błaszkowski, Historia Goema Ludwiga Kalischa, „Miasteczko Poznań”, 2011, 2 (9), s. 10-11. 

  • David Cerny opowiada Gabrieli Pienias, jak to z Golemem było…, KMP 2015, 3, s. 308-316.

  • Paweł Cieliczko, Mariusz Szczygieł – Pomnik Golema [w:] Poznański przewodnik literacki, Poznań 2013, s. 342-343.

  • Marcin Czaja, Praski Golem z Poznania, „Miasteczko Poznań” 2012, 1 (12), s. 61-73.

  • Marcin Czaja, Praski pomnik poznańskiego Maharala, „Miasteczko Poznań”, 2012, 2 (13), s. 37-45.

  • Alojzy Jirasek, Z żydowskiego miasta [w:] Stare podania czeskie, przeł. Maria Erhardtowa, Katowice 1989, s. 168-172.

  • Gustaw Meyrink, Golem (tłum. A. Lange), Zielona Góra 2004.

  • Mikołaj Ossoliński, Rzeźba po czesku [w:] Aurora – pismo kulturalne studentów UAM, nr 4 (2010), s. 9.

  • Zbigniew Pakuła, Dlaczego Golem?, „Miasteczko Poznań” 2016, 2 (25), s. 83-93.

  • Lech Raczak, Lepienie Golema, „Miasteczko Poznań” 2009, 1 (6), s. 138-140.

  • Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj, Wołowiec 2010.

  • Rafał Witkowski, Maharal z Pragi i jego legenda o Golemie, „Kronika Miasta Poznania” 2006/3, s. 38-43.

Prasówka:

  • Agnieszka Gonczar, Uliczna interakcja z mityczną istotą, „Głos Wielkopolski”, 06.05.2010, s. 4.

  • Radosław Nawrot, Nigdy nie mów Abrakadabra [w:] „Gazeta Wyborcza. Wielkopolska”, 24-25.04.2010, s. 16.

  • Iwona Torbicka, Golem wpuszczony w maliny [w:] „Gazeta Wyborcza. Wielkopolska” 07.05.2010.

  • Michał Wybieralski, Golem w Poznaniu, „Gazeta Wyborcza. Wielkopolska”, 10-11.04.2010, s. 2.

  • Zenon Zwinny, Ktoś odciął rękę rzeźbie Golema!, „Moje Miasto Poznań”, 2011.06.16.

  • Wandale przewrócili rzeźbę. Czeski Golem na poznańskim bruku, „Głos Wielkopolski”, 11-12.08.2012, s. 4.

  • JŁ, Golem Wyszedł z cienia, „Gazeta Wyborcza. Poznań”, nr 219 (7037)

Netografia: